Lider zbyt mocny..

Lider zbyt mocny..

Ostatnie wyniki naszego zespołu sprawiły, iż wyjazdowe spotkanie w Toruniu nosiło miano hitu weekendowej kolejki ligi okręgowej. Mecz okraszony wielkimi emocjami po obu stronach, nie brakowało szybkiego tempa gry, dobrej zdobyczy bramkowej czy walki o każdą piłkę – prawdziwe spotkanie dwóch wiodących prym w lidze drużyn..

Niestety już od początku spotkania cały przygotowany przedmeczowy plan spalił na panewce, w niespełna pierwszy kwadrans gry po naszych błędach gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie pewnie grając swoją piłkę. Na domiar złego jeszcze w pierwszej połowie dość stronniczy sędzia główny tego spotkania dyktuje rzut karny. Zawodnik Pomorzanina pewnie egzekwuję „jedenastkę” umacnia swój zespół do wygranej pierwszej odsłony spotkania. Odnośnie naszej gry na przestrzeni pierwszych 45 minut można odnotować jedynie jedną indywidualną akcję Perlińskiego, po której piłka znalazła drogę w rękach bramkarza gospodarzy oraz strzał skrzydłowego Eliasza Kasicy, po którym piłka wylądowała w bramce, lecz jeden z naszych zawodników znajdował się w tym samym momencie na pozycji spalonej..

Nie tak miała wyglądać dla nas pierwsza odsłona prawdziwego hitu V-ligowego starcia, trzeba z ręką na sercu powiedzieć, iż nie prezentowaliśmy żadnego z piłkarskich elementów własnego potencjału. Na szczęście piłka nożna to sport, który posiada dwie równe połowy. W drugiej części po kolejnej motywacyjnej rozmowie w szatni podeszliśmy do gry w zupełnie inny sposób. Wchodzący po przerwie napastnik Krukowski po świetnej indywidualnej akcji wywalczył w 47 minucie rzut karny. Do piłki podszedł Mateusz Krajewski zamieniając stały fragment na gola, który zwiastował niesamowite emocje w dalszym etapie gry…

Od tego momentu wszyscy zgromadzeni na stadionie Kibice zgodnie muszą przyznać, że na boisku panowała Zielono – Czarna Brygada. Kilka chwil po zmniejszeniu strat doskonałą sytuację zmarnował aktywny tego dnia Eliasz Kasica, który położył w polu karnym obrońcę, lecz w ostatniej chwili piłkę na rzut rożny zdołał sparować bramkarz Pomorzanina. Bagatela akcję później w kolejnej dobrej sytuacji piłka Krukowskiego ląduje na słupku gospodarzy! Te dwie sytuacje powinny zwiastować remis, ale wynik był ciągle niekorzystny dla podopiecznych Damiana Ejankowskiego..

Niestety kolejne piłkarskie porzekadło miało zastosowanie, bowiem w 70 minucie w zasadzie pierwsza akcja na przestrzeni drugiej połowy Pomorzanina kończy się bramką.. Trzy bramki straty naszego zespołu okazały się być zbyt duże do odrobienia. Tuż przed końcowym gwizdkiem na boisku swoje „pięć minut” miała również trójka sędziowska, która kilkukrotnie kardynalnie myliła się na naszą niekorzyść. W 88 minucie po ewidentnym faulu w polu karnym bramkarz Pomorzanina opuścił przedwcześnie boisko z czerwoną kartką, a Kasica pewnie wykorzystał nadarzającą się sytuację.

Trzeba przyznać, że mecz stał na wysokim poziomie sportowym, wszystkie elementy piłkarskie zostały zachowane. Niestety wrażenia artystyczne nie przynoszą punktów, zagraliśmy zgoła odmienne dwie połowy spotkania co sprawiło taki końcowy wynik. Od tego momentu patrzymy tylko w przyszłość, mamy kolejne spotkania i swoje cele do zrealizowania!

Pomorzanin Toruń 4:2 Start Pruszcz

M. Krajewski (k)

E. Kasica (k)

Start: Siuda, Krzyżanowski, Ruciński, Grobelniak, Ratkowski, Środa, Czarnowski, Perliński(70′ Poćwiardowski), Kasica, Krajewski, Cylc(46′ Krukowski)

ponadto w kadrze: Rola

żółta kartka: Ruciński, Krzyżanowski, Ratkowski

1